
"Rzeczy, które zakopaliśmy rosną"
Magdalena Abakanowicz
Bartłomiej Flis

Magdalena Abakanowicz, Androgyn VII, 1985-1990, juta, drewno, żywica, 116x178,5x84 cm, Clarosa Collection

Bartłomiej Flis, Praca, 2025, pastel olejny na płótnie, 180x140 cm


Preview: 18.09.2025, 15:00 - 19:00
Warsaw Gallery Weekend:
piątek - niedziela, 19 - 21.09.2025, 11:00 - 19:00
Aby mówić o relacji człowieka z naturą, trzeba porzucić linearną perspektywę czasu. Trudno bowiem opowiedzieć o źródłach istnienia w kategoriach „było, jest, będzie”. Czas linearny narzuca spojrzenie antropocentryczne, egoistyczne, które doprowadziło nas do miejsca, w którym być nie powinniśmy. Wszystko to, co wymyka się linearnemu czasowi, pozostaje w nas jako echo, intuicja, pierwotna pamięć. To wymiar egzystencji, który wymaga rozpłynięcia się w trwaniu, wejścia
w bezczas.
Prace Magdaleny Abakanowicz i Bartłomieja Flisa na wystawie Rzeczy, które zakopaliśmy, rosną spotykają się właśnie w tej przestrzeni bezczasu. Artystka i artysta, choć posługują się odmiennymi językami – rzeźbą i malarstwem – prowadzą dialog o relacji człowieka z naturą. O źródle, które pamięta wszystko, nawet to, co zostało skrzętnie ukryte, zakopane pod warstwami czasu i historii. Ziemia bowiem nie gubi, lecz przechowuje, a potem zwraca to, co próbowaliśmy zapomnieć.
Sztuka staje się narzędziem wydobycia – językiem, którym można opowiedzieć o tym, co pierwotne, uniwersalne i wspólne.
Wiele mówi się o egzystencjalnych aspektach twórczości Magdaleny Abakanowicz – o odosobnionej jednostce, wyobcowaniu w tłumie, pustce ciała pozbawionego duszy. Ludzie–skorupy. Jej rzeźby idą jednak głębiej, sięgają do praprzyczyny tego stanu. Powstają w świecie, w którym naturalna cykliczność została zapomniana, a brak łączności z rytmem natury doprowadził do zachwiania równowagi – zarówno w jednostce, jak i w całej wspólnocie. Człowiek w jej pracach istnieje obok innych, ale bez prawdziwej łączności.
Jeśli więc Magdalena Abakanowicz mówi o tym, co dzieje się „po”, obrazy Bartka Flisa prowadzą nas ku temu, co było „przed”. Monochromatyczne, monumentalne przedstawienia sprawiają wrażenie reliefowych płyt wyjętych ze świątyni dawno zapomnianej cywilizacji. Ukazują niezrozumiałe, trudne do odczytania rytuały. Archetypiczne figury i symbole. To wyobrażenia mitologicznego praczasu – historii wydobytej z zaświatów, w której człowiek żył jeszcze w pełnej jedności ze światem. Bartek Flis przywołuje moment istnienia bez hierarchii, bez podziałów na ożywione i nieożywione, bez tęsknoty i braku. Bez potrzeby czynienia sobie poddaną. Jego czułe giganty, zawieszone w niedopowiedzianej przestrzeni, zdają się istnieć w czasie, który nie wydarzył się nigdy, a jednocześnie trwa zawsze – w równoległej rzeczywistości. Jeśli czas nie jest linearny, to może nie jesteśmy skazani na nieuchronne scenariusze.
Spotkanie prac Abakanowicz i Flisa pozwala zobaczyć, że pytania o relację człowieka z naturą można stawiać inaczej – nie w kategoriach straty i końca, lecz możliwości i powrotu. W ich sztuce przeszłość, teraźniejszość i przyszłość splatają się w doświadczenie, które daje nadzieję na odzyskanie równowagi. Wciąż możemy sobie przypomnieć, że jesteśmy tylko powiernikami Ziemi.
tekst: Katarzyna Wąs
Dziękujemy panu Wojciechowi Fibakowi oraz Fundacji Clarosa.

"Rzeczy, które zakopaliśmy rosną"
Magdalena Abakanowicz
Bartłomiej Flis


Magdalena Abakanowicz, Androgyn VII, 1985-1990, juta, drewno, żywica, 116x178,5x84 cm, Clarosa Collection

Bartłomiej Flis, Praca, 2025, pastel olejny na płótnie, 180x140 cm


Preview: 18.09.2025, 15:00 - 19:00
Warsaw Gallery Weekend:
piątek - niedziela, 19 - 20.09.2025, 11:00 - 19:00
Aby mówić o relacji człowieka z naturą, trzeba porzucić linearną perspektywę czasu. Trudno bowiem opowiedzieć o źródłach istnienia w kategoriach „było, jest, będzie”. Czas linearny narzuca spojrzenie antropocentryczne, egoistyczne, które doprowadziło nas do miejsca, w którym być nie powinniśmy. Wszystko to, co wymyka się linearnemu czasowi, pozostaje w nas jako echo, intuicja, pierwotna pamięć. To wymiar egzystencji, który wymaga rozpłynięcia się w trwaniu, wejścia
w bezczas.
Prace Magdaleny Abakanowicz i Bartłomieja Flisa na wystawie Rzeczy, które zakopaliśmy, rosną spotykają się właśnie w tej przestrzeni bezczasu. Artystka i artysta, choć posługują się odmiennymi językami – rzeźbą i malarstwem – prowadzą dialog o relacji człowieka z naturą. O źródle, które pamięta wszystko, nawet to, co zostało skrzętnie ukryte, zakopane pod warstwami czasu i historii. Ziemia bowiem nie gubi, lecz przechowuje, a potem zwraca to, co próbowaliśmy zapomnieć.
Sztuka staje się narzędziem wydobycia – językiem, którym można opowiedzieć o tym, co pierwotne, uniwersalne i wspólne.
Wiele mówi się o egzystencjalnych aspektach twórczości Magdaleny Abakanowicz – o odosobnionej jednostce, wyobcowaniu w tłumie, pustce ciała pozbawionego duszy. Ludzie–skorupy. Jej rzeźby idą jednak głębiej, sięgają do praprzyczyny tego stanu. Powstają w świecie, w którym naturalna cykliczność została zapomniana, a brak łączności z rytmem natury doprowadził do zachwiania równowagi – zarówno w jednostce, jak i w całej wspólnocie. Człowiek w jej pracach istnieje obok innych, ale bez prawdziwej łączności.
Jeśli więc Magdalena Abakanowicz mówi o tym, co dzieje się „po”, obrazy Bartka Flisa prowadzą nas ku temu, co było „przed”. Monochromatyczne, monumentalne przedstawienia sprawiają wrażenie reliefowych płyt wyjętych ze świątyni dawno zapomnianej cywilizacji. Ukazują niezrozumiałe, trudne do odczytania rytuały. Archetypiczne figury i symbole. To wyobrażenia mitologicznego praczasu – historii wydobytej z zaświatów, w której człowiek żył jeszcze w pełnej jedności ze światem. Bartek Flis przywołuje moment istnienia bez hierarchii, bez podziałów na ożywione i nieożywione, bez tęsknoty i braku. Bez potrzeby czynienia sobie poddaną. Jego czułe giganty, zawieszone w niedopowiedzianej przestrzeni, zdają się istnieć w czasie, który nie wydarzył się nigdy, a jednocześnie trwa zawsze – w równoległej rzeczywistości. Jeśli czas nie jest linearny, to może nie jesteśmy skazani na nieuchronne scenariusze.
Spotkanie prac Abakanowicz i Flisa pozwala zobaczyć, że pytania o relację człowieka z naturą można stawiać inaczej – nie w kategoriach straty i końca, lecz możliwości i powrotu. W ich sztuce przeszłość, teraźniejszość i przyszłość splatają się w doświadczenie, które daje nadzieję na odzyskanie równowagi. Wciąż możemy sobie przypomnieć, że jesteśmy tylko powiernikami Ziemi.
tekst: Katarzyna Wąs
Dziękujemy panu Wojciechowi Fibakowi oraz Fundacji Clarosa.
