BWA Warszawa
BWA Warszawa

artyściBWA Warszawa
wystawy
wydarzenia
Targi
o nas

english version
Little Warsaw
Agata Chinowska "Bitwa zaangażowana społecznie"
Obieg, 28.05.2013

obieg.pl/recenzje/28798

Zafascynowani historią, kulturą i strukturą Warszawy András Gálik i Bálint Havas działają pod nazwą Kis Varsó (Little Warsaw) od połowy lat 90. Mimo zadeklarowanej sympatii do naszego miasta, wystawa w BWA Warszawa jest ich pierwszą indywidualną prezentacją w stolicy. Nie jest to jednak ich polski debiut. Prace Little Warsaw pojawiły się wcześniej na kilku grupowych wystawach, m.in. w BWA Sokół w Nowym Sączu w 2012 roku i na wystawie „Patriotyzm jutra” (Instytut Sztuki Wyspa, Gdańsk) w 2006 roku, na której pokazano pracę „Monument Contra Cathedral (INSTAURATIO!)”. Były także plany zorganizowania wystawy indywidualnej w nieistniejącym już Warszawskim Aktywnie Artystów (WWA) – niestety, nie zostały zrealizowane. Gálik i Havas odwiedzili jednak wtedy Warszawę i w bardzo ciekawej formie zaprezentowali swoje prace w WWA. Sposób prezentacji polegał na tym, że obaj artyści siedzieli „poza galerią” na przymocowanych do ramy okna, skonstruowanych przez siebie siedziska, które umieszczone były na zewnątrz. Wyglądało to zabawnie i doskonale spełniało pierwotne założenie artystów, którzy na początku działalności przyjęli pozycję outsiderów wobec instytucjonalnego systemu sztuki, sami tworząc własną rzeczywistość artystyczną, organizując miejsca prezentacji swojej – a także innych – twórczości.

Ponieważ trwająca w galerii BWA Warszawa wystawa „Enter” jest pierwszy indywidualnym pokazem Little Warsaw w Warszawie, artyści zdecydowali się na pokazanie prac bardzo różnych, zarówno nowych, jak i starszych. Dotyczą one problemów, które fascynują węgierski duet od początku ich działalności. Neon „Hands” (2010) przywołuje społeczny kontekst sztuki, wspólnego kolektywnego działania. Metalowa płaskorzeźba „Dynamus” z 2008 roku - postać człowieka z uniesionymi rękami siedzącego na kuli ziemskiej, kojarząca się z odwróconym Atlasem - to piktogram, zobrazowana nazwa grupy Little Warsaw, ich znak rozpoznawczy. Podobnie jak jedna ze starszych prac – wideo „Sygnał” (2000) – przedstawiająca zmontowaną z łańcucha obracającą się kulę ziemską, a nad nią napis Kis Varsó – przywołuje to na myśl czołówki amerykańskich wytwórni filmowych, Metro Goldwyn Mayer czy 20th Century Fox. Owa kula powstała również jako rzeźba, wystawiona w przestrzeni publicznej na Placu Moskwy (dziś plac Kalmana Szélla) w Budapeszcie. Praca „Pamiątka z ostatniego Biennale”powstała po tym, jak okazało się, że Little Warsaw będą reprezentować Węgry na Biennale w Wenecji. Rzeźba nie została jednak tam pokazana, a zupełnie inny projekt „Body of Nefertiti”. Był to przewrotny zabieg „upamiętniający” to, że Little Warsaw reprezentowali Węgry na Biennale w Wenecji. Przecież za kilka lat nikt nie będzie już pamiętał, jaką pracę tam pokazali, liczy się tylko fakt uczestnictwa. „Pamiątka...” doskonale wpisuje się w budowany od początku działalności grupy kontekst upamiętniania historii, publicznych monumentów i w ogóle sztuki w przestrzeni publicznej, a także kontekst rejestrowania historii przez jednostkę.

To świetnie, że na warszawskiej wystawie znalazła się gipsowa rzeźba „Droga” (2011), inspirowana mitem wieży Babel, na której dwie stojące obok siebie figurki bynajmniej nie pozostają w przyjacielskich relacjach. Dialog ani porozumienie nie są możliwe. „Droga” jest częścią fascynującej instalacji „Bitwa o wewnętrzną prawdę” („Battle of Inner Truth”), składającej się z ponad 70 miniatur i makiet pomników nigdy niezrealizowanych albo zniszczonych, ale także istniejących, wypożyczonych z kolekcji zawalających magazyny kilku węgierskich muzeów, m.in. Muzeum Historycznego czy Muzeum Wojska w Budapeszcie. Są to najczęściej pomniki powstałe w XIX i XX w. w duchu tradycji narodowej albo socrealistyczne monumenty. Wszystkie te miniatury łączy temat walki, każda z nich dotyczy agresji. Artyści, niczym chłopcy bawiący się żołnierzykami, na podłodze galerii stworzyli własną bitwę. Powstał wielki montaż, w której figurki pozostawały ze sobą w dość niecodziennych relacjach – np. Napoleona atakują żołnierze Armii Radzieckiej. Ta chwilami bardzo zabawna instalacja porusza jednak śmiertelnie poważny temat agresji w przestrzeni publicznej, a także interpretacji historii i jej zawłaszczania. Na pewno ważny był tu kontekst planów rządzącego Fideszu, dotyczących przekształcenia placu Kossutha w Budapeszcie i przywrócenia jego wyglądu sprzed II wojny światowej. Planowano „poprzesuwanie” kilku niewygodnych pomników w inne miejsce.

Od początku działalności znakiem rozpoznawczym Little Warsaw jest wykorzystywanie prac innych artystów – różnego rodzaju pomników, rzeźb, publicznych monumentów, które przenoszą w czasie, nadając im nowy kontekst. Tak było w wypadku „Body of Neferetiti” i „Monument Contra Cathedral (INSTAURATIO!)” z 2004 roku. W pierwszej pracy artyści połączyli egipskie popiersie Neferetiti ze stworzoną przez siebie rzeźbą nagiego kobiecego ciała, natomiast w „Monument Contra Cathedral” przenieśli pomnik XIX-wiecznego lokalnego bohatera, Jánosa Szántó Kovácsa, przywódcy wiejskiego buntu socjalistycznego, z Hódmezóvásárhely (niewielkiego miasteczka na południu Węgier) do Stedelijk Museum w Amsterdamie. Obie te prace wywołały wiele dyskusji – „Body of Neferetiti” postawiła wiele pytań dotyczących m.in. wykorzystania cennego, liczącego ponad 3000 lat dzieła na potrzeby sztuki współczesnej, a także poruszyła kwestię mechanizmów interpretowania sztuki w ogóle. Natomiast „Monument contra Cathedral” wywoła społeczną dyskusję na temat odświeżania historii. Dla Little Warsaw ważniejsza jest jednak analiza tych interwencji z socjopsychologicznego punktu widzenia.

Węgierski duet od ponad 15 lat konsekwentnie porusza się po tym samym polu. Gálika i Havasa interesuje specyfika Europy Środkowo-Wschodniej, społeczny kontekst sztuki, wizualność ideologii, a także interpretacja historii, zwłaszcza jej wymazywanie i zawłaszczanie. Ich prace są ze sobą powiązane, jedna wynika z drugiej, ale w żadnym razie nie można postawić im zarzutu powtarzania się czy powielania pomysłów. Ich twórczość nie ma nic wspólnego z tą nudną zaangażowaną społecznie sztuką, której głównym medium stał się ciągnący się w nieskończoność film dokumentalny.



Powrót