BWA Warszawa
BWA Warszawa

BWA WARSZAWA
ul. Marszałkowska 34/50/666
00-554 Warsaw
Poland
bwawarszawa@gmail.com
open Wednesday - Saturday
2p.m. - 6 p.m.

THE GALLERY IS CLOSED
ON 14.12.2019
WE ARE AT SZRON
THE ART FAIR
 

SUBSCRIBE TO
OUR NEWSLETTER


 


artyści
wystawy
wydarzenia
Targi
o nasBWA Warszawa

english version
BWA WARSZAWA
Marcin Krasny "Wspólna strefa wpływów. Rozmowa z założycielami Domu Funkcjonalnego i BWA Warszawa"
www.obieg.pl, 06.05.2011

obieg.pl/rozmowy/20999

Siódmego maja inauguruje swoją działalność nowa galeria: BWA Warszawa - wbrew nazwie nie jest reliktem systemu peerelowskiej biurokratyzacji sztuki, lecz prywatną inicjatywą Justyny Kowalskiej, Tomasza Platy oraz Michała Suchory. Siedzibą galerii będzie Dom Funkcjonalny - wyjątkowe miejsce, powołane na Saskiej Kępie przez Wojciecha Popławskiego i Lucynę Sosnowską. Tam właśnie, przy ulicy Jakubowskiej 16/3, odbędzie się otwarcie wystawy Plądrujemy ruiny rzeczywistości.

Marcin Krasny rozmawia z założycielem Domu Funkcjonalnego, Wojciechem Popławskim, oraz założycielami galerii BWA Warszawa, Tomkiem Platą i Justyną Kowalską, na kilka dni przed otwarciem pierwszej wystawy.

Marcin Krasny: Gdzie się znajdujemy?

Wojciech Popławski: Jesteśmy w dawnej pracowni Mieczysława Lubelskiego. Budynek został zaprojektowany w stylu funkcjonalistycznym przez Czesława Przybylskiego dla przyjaciela, Mieczysława Lubelskiego. Jest to bardzo ciekawy obiekt, który trudno znaleźć w publikacjach o Saskiej Kępie. Jest jeszcze budynkiem nieodkrytym, a należy do specyficznego odłamu modernizmu.

M.K.: Co tu powstanie?

W.P.: Chcemy tu stworzyć Dom Funkcjonalny, a więc ponownie przeznaczyć ten budynek na cele artystyczne. Znajdą się tu galerie, z których pierwsza już jest.

M.K.: Dlaczego nie apartamenty lub biura?

W.P.: Na ten pomysł wpadliśmy już dawno, szukaliśmy tylko odpowiedniego miejsca. Ten budynek wydaje się idealny, bo w swojej skali jest wprost stworzony do takiej funkcji. Z jednej strony jest przestrzennie podzielony, a z drugiej umożliwia współdziałanie, bo pełen jest stref, które łączą działania poszczególnych lokatorów budynku.

M.K.: Czy będzie to w takim razie coś w rodzaju mniejszej Fabryki Trzciny?

W.P.: Nie jest to kopia żadnego obiektu, lecz próba stworzenia czegoś nowego. Będzie to organizm funkcjonujący w małej skali, na bazie średniobudżetowych rozwiązań. Chcemy udowodnić, że tego typu projekt, nie całkiem komercyjny, jest możliwy.

M.K.: Czyli będzie to rodzaj galeryjnej artystowskiej "komuny", w której istnieje wiele różnych kooperujących ze sobą organizmów?

W.P.: Tak, tylko słowo "komuna" nie jest chyba dobre.

Tomasz Plata: Nie jest dobre, bo wszystkie te organizmy będą na siebie zarabiać [śmiech]. Jeśli pojawią się tu kolejne galerie, będzie fajnie, bo powstanie efekt synergii. Pierwszy krok został zrobiony, bo pierwsza wystawa, która się tu odbędzie, zorganizowana została w porozumieniu z innymi galeriami z okolicy, czyli z Leto i nową siedzibą Piktogramu. My otwieramy swoją siedzibę, oni otwierają swoje, kilka ulic dalej. Będzie to więc współpraca niezależnych organizmów o podobnych celach i interesach. Wierzę, że możemy stworzyć wspólną strefę wpływów, na przykład w relacjach z miastem. Będziemy się wspierać, ale nie będziemy jednym organizmem.

M.K.: Tuż po okresie szalejącego kryzysu, gdy nie ma osoby, która by twierdziła, że w Polsce istnieje rynek sztuki, wy tworzycie galerię, która ma na siebie zarabiać?

T.P.: To będzie galeria, która najpierw tworzy wartości, a potem próbuje umieszczać je na rynku. W Polsce może rzeczywiście on się dopiero tworzy, ale to nie jest jedyny rynek, na którym chcemy funkcjonować. Dzień po otwarciu Justyna Kowalska z Michałem Suchorą jadą na targi do Wiednia. Nasza galeria dostała się więc na międzynarodowe targi, zanim jeszcze zaczęła istnieć. Poza tym myślimy o BWA Warszawa jako miejscu, które ma rozwijać się harmonijnie. Dynamicznie, ale z troską o szczegóły. Nie chcemy przeinwestować. Na przykład przestrzeń, którą dysponujemy, nie jest ogromna, ale została przygotowana z dużą troską, także dzięki wsparciu Wojtka.

M.K.: Gdzie widzicie swoją niszę? Jakie miejsce chcecie wypełnić?

T.P.: A ile jest w Polsce galerii liczących się na scenie międzynarodowej? Są dwie ważne i jakieś trzy, cztery, które próbują do nich doszlusować, jednak Raster i FGF uciekły już bardzo daleko.

M.K.: Skąd nazwa?

Justyna Kowalska: Zależało nam, żeby w nazwie pojawiło się słowo "Warszawa" i żeby uniknąć słowa "galeria", za którym nie przepadamy. "BWA" z kolei jest nawiązaniem do tradycji modernistycznej, która jest dla nas istotna. To trochę ironiczne nawiązanie do polskiej socmoderny.

M.K.: Jeśli zawęziliście waszą działalność do modernizmu, to co w waszym programie robią Adam Adach i Agnieszka Kalinowska?

T.P.: To zabawne, bo przywołałeś akurat dwójkę artystów, których prace będą nadawać ton naszej pierwszej - w jakimś stopniu programowej - wystawie. Agnieszka Kalinowska robi teraz prace o ginącym porządku modernistycznym: rozpadające się płoty wyplatane z papierowego sznurka, kawałki betonu porastające mchem. My też nie chcemy opowiadać o modernizmie w stanie rozkwitu, ale o jego powolnym zmierzchu. Bo obecnie budzi on raczej melancholię niż jednoznaczny zachwyt. Co do Adacha, to kiedyś malował przecież blokowiska z wielkiej płyty, teraz na wystawie znajdzie się jego nowy obraz z cyklu Ślepe fasady, w którym przedstawia fasady domów w stylu International.

M.K.: Przypuszczam jednak, że jeśli związani z wami artyści zaczną nawiązywać na przykład do postmodernizmu, to nie pozbędziecie się ich z galerii?

J.K.: Z wystawy "otwarciowej" będą od września przez kolejny rok pączkować nowe projekty. Nie wiemy, co będzie dalej, nie chcemy się blokować. W tej chwili podoba nam się taka sztuka. Zresztą ciekawe wydaje się nam myślenie o całej polskiej sztuce w kontekście tradycji modernistycznej.

M.K.: W Warszawie najbardziej znana z przywoływania tradycji modernistycznej była Fundacja Galerii Foksal.

T.P.: Chyba raczej Muzeum Sztuki Nowoczesnej. W FGF do modernizmu w bardziej konsekwentny sposób nawiązuje chyba tylko Monika Sosnowska. Parę osób będzie nas pewnie przekonywało, że próbujemy wykorzystywać falę stworzoną przez MSN właśnie, szczególnie przy okazji Warszawy w budowie, ale z drugiej strony ci artyści naprawdę się tym interesują, a nam się to podoba. Zresztą MSN zajmuje się raczej historią polskiego modernizmu; dla nas modernizm jest opowieścią wciąż aktualną, współczesną. Galeria ma być w zamyśle spójna programowo, lecz ta spójność nie ma polegać na pokoleniowości czy środowiskowości. Młode galerie, które dziś powstają, jak Stereo czy Kolonie, budują swój program wokół pokolenia lub środowiska, natomiast między naszymi artystami różnice wiekowe są dość znaczne.

M.K.: Nie chcecie stworzyć środowiska wokół swojej galerii?
T.P.: To już się dzieje. Jeszcze nie otworzyliśmy tego miejsca, a już odbieramy wiele maili, na przykład od osób, którzy chcą tu robić prezentację przewodnika po modernistycznej Saskiej Kępie. To oznacza, że będzie to prawdopodobnie miejsce ogniskujące zainteresowanie warszawskim modernizmem. Innym nawiązaniem, które mi odpowiada, jest kontekst niezależnej wytwórni płytowej. Istnieją wytwórnie, które są kojarzone z konkretnymi artystami. Gdy sięgasz po wydaną przez nie płytę, wiesz, jakiej muzyki się spodziewać. My też chcielibyśmy tak funkcjonować.

M.K.: Wojtku, gdy wszystkie instytucje już się tu znajdą, jak to miejsce będzie wyglądało? Jak sobie wyobrażasz docelowo Dom Funkcjonalny?

W.P.: Będą tu dwie lub trzy galerie i jeszcze jedna organizacja związana z kulturą i sztuką. Będzie też kawiarnia, czyli miejsce kumulujące działania osób z tego budynku oraz przyciągające ludzi zainteresowanych sztuką z całej Warszawy. Jest tu też przestrzeń wspólna, w której mogą się odbywać takie wydarzenia, o jakich mówił Tomek, czyli odczyty lub wykłady związane z publikacjami dotyczącymi Saskiej Kępy, architektury lub modernizmu. To miejsce będzie na ostatnim piętrze z tarasem. Jest jeszcze ogród, w którym zarówno galerie, jak i kawiarnia mogą poszerzać swoje działania. Chcemy tam latem robić między innymi projekcje filmów. Poprzez kompaktowość całego założenia jesteśmy w stanie na małej powierzchni zapewnić wiele uzupełniających się funkcji. Będzie to więc miejsce, w którym można po prostu miło spędzić czas.

Na projekt Bliski Wschód składają się wystawy:

Plądrujemy ruiny rzeczywistości, BWA Warszawa, Dom Funkcjonalny, ul. Jakubowska 16, 7 maja 2011, godz. 15 - 20,

Wojciech Puś, Given, Galeria Leto, Soho Factory, ul. Mińska 25, 7 maja 2011, od godz. 20,

No Time to Show, Piktogram/BLA, Soho Factory, ul. Mińska 25, 7 maja 2011, od godz. 22.

 



Return