BWA Warszawa
BWA Warszawa

BWA WARSZAWA
ul. Marszałkowska 34/50/666
00-554 Warsaw
Poland
bwawarszawa@gmail.com
open Wednesday - Saturday
2p.m. - 6 p.m.

THE GALLERY IS CLOSED
ON 14.12.2019
WE ARE AT SZRON
THE ART FAIR
 

SUBSCRIBE TO
OUR NEWSLETTER


 


artyści
wystawy
wydarzenia
Targi
o nasBWA Warszawa

english version
BWA WARSZAWA
Katarzyna Kazimierowska "Jedyny taki dom kultury"
Rzeczpospolita, 20.04.2011

Na Saskiej Kępie powstaje najbardziej oryginalny dom kultury w stolicy – połączy w sobie działania komercyjne z non-profitowymi, znajdzie się w nim miejsce na klubokawiarnię, galerie, salę konferencyjną i winiarnię. Prawdziwy Dom Funkcjonalny. Galerią inicjującą działalność Domu Funkcjonalnego jest BWA Warszawa. Rozmawiamy z założycielami BWA Warszawa: Justyną Kowalską, Tomaszem Platą i Michałem Suchorą.

Rz: 7 maja, na artystycznej mapie stolicy oficjalnie rozbłyśnie nowe miejsce – BWA Warszawa. Dla mieszkańców Saskiej Kępy, bo tu postanowiliście działać, to ważne wydarzenie. Czym zamierzacie ich do siebie przekonać?

JK: Założona przez nas galeria BWA Warszawa mieści się w Domu Funkcjonalnym, czyli w willi przy ulicy Jakubowskiej, której właścicielami są architekt Wojciech Popławski i Lucyna Sosnowska. Liczymy na to, że Dom Funkcjonalny stanie się w przyszłości małym centrum kultury. Na razie jego działalność zainauguruje otwarcie naszej galerii, ale chwilę potem uruchomimy klubokawiarnię. Zaczynamy od wystawy „Plądrujemy ruiny rzeczywistości”. Wezmą w niej udział artyści reprezentowani przez BWA, czyli Adam Adach, Jarosław Fliciński, Nicolas Grospierre, Agnieszka Kalinowska, Angelika Markul i Małgorzata Szymankiewicz, a także kilku gości: nasi sąsiedzi z komuny//warszawa, muzyk Radek Dziubek z zespołu Blimp. Otwieramy 7 maja. Tego samego dnia na ul. Mińskiej, po drugiej stronie Parku Skaryszewskiego, swoją nową przestrzeń otwiera zaprzyjaźniona z nami galeria Leto. Planujemy więc spore artystyczne wydarzenie w różnych miejscach Pragi.

Przestrzeń modernistycznej willi z 1928 roku zobowiązuje na Saskiej Kępie, przywiązanej do swojej architektonicznej specyfiki.

TP: Dlatego naszą działalnością chcemy wpisać się w to miejsce i w tradycję modernistyczną. Wciąż odkrywamy historię willi. Budynek zaprojektował Czesław Przybylski w stylu funkcjonalizmu. Dopiero niedawno dowiedzieliśmy, że przez lata swoją pracownię miało tutaj małżeństwo Cieślarów, znane z prowadzenia galerii Repassage. Ślad ich obecności na pewno pojawi się w działaniach BWA Warszawa.

Już teraz mówi się o Domu Funkcjonalnym, że to dom kultury z prawdziwego zdarzenia, w dodatku jedyny taki w Warszawie.

MS: Będzie on łączył kilka funkcji. Znajdzie się w nim miejsce dla dwóch galerii, w tym naszej, będzie klubokawiarnia, sala konferencyjna, może w przyszłości pokoje dla artystów – rezydentów, winiarnia w piwnicy. Jest też ogród, do wykorzystania na działania w przestrzeni otwartej. Nie było dotąd takiego projektu w mieście, choć inspiracje łatwo znaleźć tuż za granicą – np. w Berlinie. Tam są ulice pełne sąsiadujących ze sobą galerii, które łączą w sobie kilka funkcji. Gratulacje należą się właścicielom willi: Lucynie Sosnowskie j i Wojciechowi Popławskiemu, którzy ją kupili i postanowili oddać ją kulturze.

Nasuwa mi się pytanie: jak zamierzacie przetrwać? Czy wierzycie w to, że sztuka dziś się opłaca?

JK: My to wiemy. Nasze przedsięwzięcie to z jednej strony działania komercyjne, z drugiej non-profit. Chcemy zarabiać na sprzedaży sztuki, jednocześnie pomagać w jej zrozumieniu. Dlatego w planach mamy też spotkania o sztuce towarzyszące wernisażom. To, co robimy, robimy z pasją, ale wierzymy, że sztuka to dobry biznes.

Zaczynacie z przytupem, mocną wystawą znanych artystów. Co dalej?

JK: Kolejne wystawy, m.in. akcję związaną z otwarciem Stadionu Narodowego, który już dzisiaj zdaje się przytłaczać Saską Kępę. Chcemy współpracować z lokalnymi fundacjami i stowarzyszeniami, ale też z galeriami. Jeśli galerie połączą siły i zaczną, na przykład, organizować wernisaże tego samego dnia, to będzie to więcej niż jeden powód, aby przekroczyć Wisłę, która dziś raczej oddala niż zbliża do siebie dwie połówki miasta.

rp.pl

 



Return